Przejdź do głównej zawartości

01 ~ And she's stronger than you know

          Aiden wszedł pierwszy, a Mina chowała się tuż za nim. Pomieszczenie wyglądało jak hotelowy apartament. Na środku stała drewniana ława, po jej prawej i lewej stronie skórzane, eleganckie sofy, a naprzeciwko wejścia taki sam fotel. Ściany były w kolorze kawy z mlekiem przyozdobione ramkami ze zdjęciami. Mężczyźni siedzący w pomieszczeniu na ich widok wstali. Podali rękę przybyłym i wrócili na miejsca. Aiden usiadł na fotelu a jego córka na sofie po jego prawej.
- To jest moja córka, Lumina Rose - oznajmił poważnie. - To jest Derek, Ethan i Yoh - dodał wskazując na mężczyzn.
- Nie uważasz, że jest za młoda? - spytał Ethan.
- Za młoda na co? Nie można być za młodym na bycie wybraną.
- Ale... Na inicjację? - dodał Derek.
- Nie ma mowy. Jest bardziej przygotowana niż ktokolwiek z nas - odparł z lekką irytacją w głosie.
- Każdy z nas siedzi w fachu już długo - wstał Derek. - Ja 10 lat, Ethan 17 lat, a Yoh 12 lat. Ty już 20. Ona nie żyje nawet tyle ile ja się tym zajmuję!
- "ONA" jest moją córką! - podniósł lekko głos. - Przygotowuje się do tego od kiedy nauczyła się chodzić i mówić. Ale skoro jesteś tak przeciwny niech przejdzie test - wszyscy zamilkli.
Dziewczyna wstała i szybkim ruchem dłoni wbiła sztylet w ławę.
- Wybieraj stawkę - syknęła.
- Dłoń kata Maximiliana Tyrusa. Prawa dłoń - uśmiechnął się kpiąco Derek.
- To jest niewykonalne - powiedział podenerwowany Ethan.
Lewy kącik jej ust powędrował lekko ku górze. Spojrzała na ojca, który również lekko się uśmiechnął.
- Masz trzy dni - syknął Derek.
- Widzimy się tu jutro o tej samej porze - powiedziała wyciągając sztylet z ławy, po czym siadając ponownie na sofę.
- A poza tym... Mogłaby przejść jeszcze jeden test. Sprawnościowy. Teraz. W dolnej sali. Tylko kilka popisowych sztuczek, które musi znać jeśli chce dostąpić inicjacji Sztuki. Nic wielkiego, aczkolwiek taka drobinka zapewne nie jest za grosz wysportowana - prychnął mężczyzna.
Dziewczyna stanęła na rękach, po czym wylądowała na stole. Zrobiła na nim przejście w przód bez pomocy rąk, po czym wykonała salto do tyłu oraz przejście w tył lądując znów na ziemi.
- Jakieś wątpliwości? - uśmiechnęła się drwiąco.
- Ma zadatki, aczkolwiek nie jest niesamowita - odparł.
- Żartujesz sobie - w końcu odezwał się trzeci mężczyzna. - Ma 16 lat i robi to, czego żaden z nas nigdy nie potrafił. Jest pewna siebie, jest śliczna, ale jednak jej twarz w tłumie nie będzie robiła szumu. Łatwo będzie jej uwodzić, lecz nadal pozostanie niezbyt zauważana. Jeśli posługuje się sztyletem i giwerą choć w połowie tak dobrze jak jest wygimnastykowana... To nie znajdziesz lepszej kandydatki, która miałaby dostąpić inicjacji.
- Dość tych dyskusji. Mino zarządziła. Widzimy się jutro o tej samej porze - powiedział Aiden, po czym gestem dłoni pokazał córce, aby wyszła.
          Po trzydziestu minutach byli już pod domem. Ojciec dziewczyny odpiął pas i wyjął klucz ze stacyjki, ale nie wyszedł z samochodu, więc ona także pozostała na swoim miejscu. Kilka chwil trwali w milczeniu.
- Kochanie, córciu - zaczął.
- Nie mów nic. Wiem, że się martwisz i boisz, ale ja nie. Zawsze byłam pewna, że chcę być taka jak ty. Ja się nie boję. Udowodnię Tobie i temu sukinsynowi, że potrafię - syknęła.
- Wyrażaj się - udał, że ją karci. - Jestem z Ciebie dumny, ale... Nie mogę pozwolić, aby coś ci się stało.
- Pamiętaj, że nie przygotowywała mnie mama, ty, czy którykolwiek z Twoich pionków. Przygotowywała mnie sama Mikhal. Była świetną nauczycielką, przeszła inicjację, jest kapłanką Domu Anubisa. Nauczyła mnie spodziewać się wszystkiego. Nauczyła mnie jak być silną, wytrwałą, nauczyła mnie, aby być niczym i zacząć od zera, bo wtedy mogę osiągnąć wszystko. Nauczyła mnie czym jest odwaga. Nigdy nie zdradziła czym jest Wielka Inicjacja. Nie powiedziała co mnie czeka tak na prawdę. Ale nie mam zamiaru nikogo zawieść.
Mężczyzna przez chwilę nie odpowiadał tylko się uśmiechał.
- A to co najważniejsze - powiedziała wyjmując sztylet. - Ja, Lumina Rose, pomszczę swoich przodków i będę wiernie strzec dusz i wymierzać sprawiedliwość. W imię Anubisa, Seta i Ozyrysa. Będę pierwszą akolitką Domu Anubisa, która po nabyciu kapłaństwa zostanie prawą ręką Neftydy. Przysięgam - powiedziała zaciskając pięść na rękojeści narzędzia.
W jej oczach pojawiły się łzy, a mężczyzna wyprostował się.
- Jako Narzędzie Domu Anubisa oznajmiam, iż przeszłaś pierwszą próbę, Próbę Seta - oznajmił z dumą i obejmując córkę pocałował ją w głowę.

***

          Siedziała przy uchylonym oknie w swoim pokoju. Miała na sobie obcisły, czarny kombinezon, wokół bioder zapięty pas od ojca, a w nim sztylet, giwerę i przymocowaną sakiewkę wielkości dwóch dłoni. Włosy spięła w ciasny kok, aby żaden kosmyk nie wypadł za gumkę. Grzywkę spięła w górę, aby lepiej widzieć. Lewej dłoni trzymała papierosa o aromacie kwiatu dalii, takiego samego jaki hodowała w doniczce. Zegar wskazywał 23:15, a wiatr podniecał żar fajki palącej się w jej dłoni, tak jak każdy oddech podniecał żar i strach w jej sercu. Zgasiła papierosa w popielniczce, po czym otworzyła okno i wyszła przez nie. Przetransportowanie się do serca jej ukochanego miasta, Bożykości, zajęło jej 30 minut. Piętnaście minut przed północą stała w oknie domu tutejszego kata. Ściął głowę jej pradziadka, około 50 lat temu. Bezbronnie spał na fotelu przed niezbyt głośno grającym telewizorem. Po chwili stała już za nim ze sztyletem w lewej dłoni. Sekundę później rozcięła mu gardło od ucha do ucha na głębokość co najmniej półtora centymetra, po czym stanęła przed nim. Patrzyła mu głęboko w oczy. Napawała się jego lękiem.
Krew trysnęła mocniej brudząc jej twarz i dłonie, po czym jego funkcje życiowe całkowicie ustały. Rozchyliła sakiewkę, po czym szybkim ruchem odcięła mężczyźnie dłoń, owinęła ją woreczkiem foliowym i schowała do sakiewki. Wyszła tą samą drogą, którą dostała się do środka, po czym zniknęła pomiędzy cieniami dachów domów. Zmarł równo o północy.
Kolejne pół godziny później była już w swoim pokoju. Wzięła ciepły prysznic, po czym weszła do łóżka otulając się kołdrą. Najwyższy czas udowodnić wszystkim, że jest gotowa. Bardziej niż kiedykolwiek. Już czas.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

02 ~ Long way down

          Brunetka wstała wraz ze wschodem słońca. Zmyła z twarzy resztki zaschniętej krwi, po czym ubrała się jak co dzień. Nawet nie myślała o pójściu do szkoły. Bo niby kim ona jest? Zwyczajną nastolatką? Uśmiechnęła się tylko pod nosem i zeszła na dół w celu zjedzenia śniadania, po którym czeka ją trening. Nie dawała za wygraną. Od zawsze była typem dziewczyny, która musiała pokazać, że jest najsilniejsza. Nigdy nie dała po sobie poznać, że coś ją boli czy męczy. Wszystko przyjmowała z zimną krwią, żadna obelga w nią nie trafiała, nigdy nie zawodziła się na ludziach, bo po prostu im nie ufała i nie wierzyła, że zostaną na dłuższy czas. I tak jej było jakoś łatwiej, nie zwracać uwagi, nie przejmować się, nie otwierać.      Po zrealizowaniu porannego planu usiadła w pokoju wpatrując się w uchylone okno. Kto wie, czego tam szukała. Może motywacji, może odpowiedzi na dręczące ją pytania. Wierzyła w słuszność każdego swojego kroku i każdej podjęte...

Prolog - Mama, I'm in love with a criminal

          Długi na 13 centymetrów, z rękojeścią z białej kości słoniowej i różą na jej końcu przyozdobioną rubinem sztylet upadł na podłogę, prosto w kałużę wody. Zdenerwowana blondynka wyszła z łazienki trzaskając drzwiami i zostawiając go samego. Kolejna kłótnia. A uchodzili za tak udane małżeństwo. Podniósł sztylet i włożył go do pochwy przymocowanej do jego paska. Zawsze ten sam powód kłótni. Ale przecież wiedziała za kogo wychodzi, za faceta ze sztyletem i giwerą przy pasku! Kochała go. I często, nawet po ślubie, zastanawiała się czy on kocha ją. Cóż, oczywiście, że tak. Była kobietą jego życia. - Mamuś, co się stało? - usłyszał za drzwiami ten cieniutki, niewinny głosik. - Nic słoneczko - odparła łagodnie kobieta. Chwycił za klamkę i wyszedł z łazienki na korytarz. - Jesteś dupkiem, ale cię kocham - pocałowała swojego męża i chwytając za torebkę wyszła do pracy. Spojrzał na córkę. Nie była już małą dziewczynką. Uśmiechnął się do niej i kiwnął głową, a...