Brunetka wstała wraz ze wschodem słońca. Zmyła z twarzy resztki zaschniętej krwi, po czym ubrała się jak co dzień. Nawet nie myślała o pójściu do szkoły. Bo niby kim ona jest? Zwyczajną nastolatką? Uśmiechnęła się tylko pod nosem i zeszła na dół w celu zjedzenia śniadania, po którym czeka ją trening. Nie dawała za wygraną. Od zawsze była typem dziewczyny, która musiała pokazać, że jest najsilniejsza. Nigdy nie dała po sobie poznać, że coś ją boli czy męczy. Wszystko przyjmowała z zimną krwią, żadna obelga w nią nie trafiała, nigdy nie zawodziła się na ludziach, bo po prostu im nie ufała i nie wierzyła, że zostaną na dłuższy czas. I tak jej było jakoś łatwiej, nie zwracać uwagi, nie przejmować się, nie otwierać. Po zrealizowaniu porannego planu usiadła w pokoju wpatrując się w uchylone okno. Kto wie, czego tam szukała. Może motywacji, może odpowiedzi na dręczące ją pytania. Wierzyła w słuszność każdego swojego kroku i każdej podjęte...