Brunetka wstała wraz ze wschodem słońca. Zmyła z twarzy resztki zaschniętej krwi, po czym ubrała się jak co dzień. Nawet nie myślała o pójściu do szkoły. Bo niby kim ona jest? Zwyczajną nastolatką? Uśmiechnęła się tylko pod nosem i zeszła na dół w celu zjedzenia śniadania, po którym czeka ją trening. Nie dawała za wygraną. Od zawsze była typem dziewczyny, która musiała pokazać, że jest najsilniejsza. Nigdy nie dała po sobie poznać, że coś ją boli czy męczy. Wszystko przyjmowała z zimną krwią, żadna obelga w nią nie trafiała, nigdy nie zawodziła się na ludziach, bo po prostu im nie ufała i nie wierzyła, że zostaną na dłuższy czas. I tak jej było jakoś łatwiej, nie zwracać uwagi, nie przejmować się, nie otwierać. Po zrealizowaniu porannego planu usiadła w pokoju wpatrując się w uchylone okno. Kto wie, czego tam szukała. Może motywacji, może odpowiedzi na dręczące ją pytania. Wierzyła w słuszność każdego swojego kroku i każdej podjęte...
Aiden wszedł pierwszy, a Mina chowała się tuż za nim. Pomieszczenie wyglądało jak hotelowy apartament. Na środku stała drewniana ława, po jej prawej i lewej stronie skórzane, eleganckie sofy, a naprzeciwko wejścia taki sam fotel. Ściany były w kolorze kawy z mlekiem przyozdobione ramkami ze zdjęciami. Mężczyźni siedzący w pomieszczeniu na ich widok wstali. Podali rękę przybyłym i wrócili na miejsca. Aiden usiadł na fotelu a jego córka na sofie po jego prawej. - To jest moja córka, Lumina Rose - oznajmił poważnie. - To jest Derek, Ethan i Yoh - dodał wskazując na mężczyzn. - Nie uważasz, że jest za młoda? - spytał Ethan. - Za młoda na co? Nie można być za młodym na bycie wybraną. - Ale... Na inicjację? - dodał Derek. - Nie ma mowy. Jest bardziej przygotowana niż ktokolwiek z nas - odparł z lekką irytacją w głosie. - Każdy z nas siedzi w fachu już długo - wstał Derek. - Ja 10 lat, Ethan 17 lat, a Yoh 12 lat. Ty już 20. Ona nie żyje nawet tyle ile j...