Aiden wszedł pierwszy, a Mina chowała się tuż za nim. Pomieszczenie wyglądało jak hotelowy apartament. Na środku stała drewniana ława, po jej prawej i lewej stronie skórzane, eleganckie sofy, a naprzeciwko wejścia taki sam fotel. Ściany były w kolorze kawy z mlekiem przyozdobione ramkami ze zdjęciami. Mężczyźni siedzący w pomieszczeniu na ich widok wstali. Podali rękę przybyłym i wrócili na miejsca. Aiden usiadł na fotelu a jego córka na sofie po jego prawej. - To jest moja córka, Lumina Rose - oznajmił poważnie. - To jest Derek, Ethan i Yoh - dodał wskazując na mężczyzn. - Nie uważasz, że jest za młoda? - spytał Ethan. - Za młoda na co? Nie można być za młodym na bycie wybraną. - Ale... Na inicjację? - dodał Derek. - Nie ma mowy. Jest bardziej przygotowana niż ktokolwiek z nas - odparł z lekką irytacją w głosie. - Każdy z nas siedzi w fachu już długo - wstał Derek. - Ja 10 lat, Ethan 17 lat, a Yoh 12 lat. Ty już 20. Ona nie żyje nawet tyle ile j...